

jeszcze będzie pięknie,czyli moje poszukiwania piękna



zdjęcia nadal dodaję jak się uda,ale co poradzić ciemna masa jestem....zdjęcie powyżej to widok przyszłej kuchni i zamurowane okienko przez mojego specjalistę męża...praca pod tytułem ''nie murowałem ale co tam nauczę się jeśli tego oczekujesz''...i tak przykryją to panele spokojnie,a poza tym jak na pierwszy raz nie najgorzej wcale....

ach czasem jest mieć dobrze taką prace nie na etacie...plany się pomieniały ktoś odwołał rezerwacje i mam przez chwile luzik...oczywiście sporo spraw ale muszę zrobić małą dokumentację bo za chwilę mnie nie będzie i mam nadzieje że mężo zrobi co nieco więcej niż jest teraz więc korzystając z okazji wolnego przedpołudnia wstawię zdjęcia naszego dotychczasowego dzieła.....tutaj powstaje nasza łazienka...oprócz bajzlu albo jak wole twórczego nieładu na razie może się wydawać niewiele....przepraszam za nieład w zdjęciach i opisach ale jak pisałam nie opanowałam tego i nawet nie mam czasu się z tym pobawić,więc jest co widać....bałagany,bałagany...acha jeszcze o mojej pękającej głowie...dzięki dziewczyny za troskę,goi się i chyba bede żyć...mam za to uraz psychiczny i teraz jak coś robimy to najpierw sprawdzam czy coś mi na głowę nie spadnie....mam nadzieje że mi to przejdzie....dobra dosyć gadania lecę do obowiązków....
już niedługo zakwitną konwalie...

młode pędy świerku
kwitnąca śliwa

moja magnolia,zasadzona poprzedniej wiosny,jeszcze pod pierzynką z fizeliny,ponieważ w tamtym roku straciłam już jedną przez nagłe ochłodzenie,teraz wole dmuchać na zimne...
zupełnie nie wiem co mam zrobić,żeby pisać posta po kolei a właściwie zdjęcia tak się wstawiają,a może tak ma być? a tak poza tym to zrobiłam sobie zielono na poprawę nastroju...może się uda...
oto niewielki pokoik , który stał sie wyzwaniem zeszłego tygodnia, pracy kosztował co niemiara ale dał nam dużo satysfakcji bo odnowiłyśmy same z córką...zdzieranie tapet, a potem szlifowanie pozostałości z malowideł postaci z bajek ,robiłam to szlifierką przy czym było tyle kurzu że trzeba było podchodzić do tego kilka razy bo chwilami po prostu niedało sie dychać....
oto stary mebel który postanowiłyśmy odnowić, czyszczenie,szlifowanie, a dopiero malowanie....
tak wygląda mebel po malowaniu...
niestety minimalizm w wykonaniu mojej córki jest nieosiągalny ponieważ jest niepoprawną zbieraczką...
to już wnoszenie mebli, łóżko zrobione tymczasowo mam nadzieje z materaca i obowiązkowo komputer...
